Promocja zwiększa liczbę zamówień w jednym regionie. W innym brakuje części załóg. Granice obsługi pozostają takie same, więc jeden magazyn zleca nadgodziny, choć sąsiedni ma jeszcze dostępnych ludzi i pojazdy.
Sprawdziłem w symulacji, ile może dać zmiana przypisania niewielkich obszarów między magazynami. W dwóch scenariuszach koszt dnia spadł o 1 141 zł i 3 940 zł. W obu wariantach hipotetyczna sieć dostaw mebli potrzebowała jednak więcej pojazdów. O wyniku zdecydował łączny koszt przejazdów, załóg i nadgodzin.
Część granicy można zmienić przed planowaniem tras
Stałe strefy mają zalety. Kierowcy znają teren, magazyny planują wysyłki, a dyspozytorzy wiedzą, kto odpowiada za dany adres. Problem pojawia się wtedy, gdy sztywny podział uniemożliwia wykorzystanie wolnych zasobów w sąsiednim magazynie.
Dynamiczny podział polega na przekazaniu wybranych obszarów sąsiedniemu magazynowi przed zaplanowaniem tras. W moim modelu opisałem je komórkami siatki H3. Zmiany dotyczyły części obszarów przy granicy, podczas gdy większość podziału pozostawała bez zmian. Celem było obniżenie łącznego kosztu przy zachowaniu warunków dostawy.
Korekta może objąć kilka magazynów. Przejęcie zleceń od przeciążonego sąsiada może wymagać oddania części własnego obszaru kolejnemu. Wynik trzeba więc oceniać dla całej sieci łącznie z dodatkowymi przejazdami i pracą załóg.
Jak policzyłem porównanie?
Przygotowałem hipotetyczną sieć dziesięciu magazynów firmy meblarskiej. Syntetyczne zamówienia wygenerowałem na podstawie danych GUS o ludności i wynagrodzeniach. W każdym scenariuszu porównałem te same 2 000 zleceń przy stałym i zmienionym podziale stref.
Przyjąłem dostawy samochodami do 3,5 tony, dwuosobowe załogi oraz 45 minut na obsługę z wniesieniem i montażem. Dzienny koszt pojazdu i załogi wynosił 830 zł, koszt kilometra 2,80 zł, a nadgodzina 45 zł na osobę. To założenia modelu, nie cennik ani średnie stawki rynkowe.
Sprawdziłem dwa zakłócenia: wzrost popytu o 50% w regionie Trójmiasta oraz spadek dostępności załóg w Warszawie do 70%. Porównanie dotyczyło kosztu całej sieci w danym dniu, bez wdrożenia zmian w rzeczywistej firmie.
Niższy koszt mimo większej liczby pojazdów
W scenariuszu trójmiejskim koszt spadł z 289 198 zł do 288 057 zł, czyli o 1 141 zł, około 0,39%. Łączny dystans zmniejszył się o 443,3 km. Liczba pojazdów wzrosła z 201 do 202, ale niższe koszty przejazdów i nadgodzin pokryły koszt dodatkowego pojazdu z załogą.
Przy ograniczonej dostępności załóg w Warszawie koszt spadł z 289 037 zł do 285 097 zł. Różnica wyniosła 3 940 zł, około 1,36%. Dystans skrócił się o 1 130,8 km przy wzroście liczby pojazdów z 201 do 204.
W obu porównaniach model obsłużył wszystkie 2 000 zleceń również przy stałych strefach. Poprawa dotyczyła kosztu realizacji, nie liczby skutecznych doręczeń. Po zmianie podziału nadal występowały nadgodziny.
Wynik dotyczy jednego dnia
Tych kwot nie przeliczam na roczne oszczędności. Potrzebna byłaby historia dni o różnym obciążeniu oraz informacja, jak często występują podobne zakłócenia. Wynik powinien objąć również dni, w których zmiana stref niczego nie poprawia.
Od wyliczonej korzyści trzeba odjąć koszt wdrożenia i bieżącej obsługi zmian. Przy niewielkiej różnicy dodatkowe przełożenie towaru lub praca dyspozytora mogą przesądzić o opłacalności. Dlatego sama suma z modelu jest podstawą do testu, nie decyzją o wdrożeniu.
Towar musi trafić do magazynu, który przejmie dostawę
Zmiana granicy na mapie nie przenosi towaru. Jeśli meble są już przygotowane w jednym magazynie, obsługa z sąsiedniego wymaga dostępności tego samego towaru albo dodatkowego transportu. Jego czas i koszt mogą przewyższyć oszczędność na ostatniej mili.
Dlatego decyzję trzeba powiązać z kompletacją, transportem między magazynami i godziną zatwierdzenia planu. Im później następuje zmiana, tym więcej ustaleń może wymagać korekty. Dochodzą kompetencje ekip, wyposażenie pojazdów oraz warunki umów z przewoźnikami.
Zakres zmian powinien uwzględniać także znajomość terenu przez kierowców. Przejęcie kilku obszarów przy granicy może być wykonalne, lecz częste przebudowywanie całych rejonów zwiększa obciążenie dyspozytorów i ryzyko błędów. Każda rekomendacja powinna pokazywać, które zlecenia zmieniają magazyn i co trzeba zrobić, aby je obsłużyć.
Od czego zacząć we własnej sieci?
Do pierwszego testu wybrałbym dwa sąsiadujące magazyny i historię dni o różnym obciążeniu. Na tych samych zamówieniach porównałbym obecny podział z wariantem dopuszczającym przesunięcie obszarów przy granicy.
- Dane o zleceniach: adresy, gabaryty, wymagane usługi i uzgodnione godziny dostaw.
- Dostępne zasoby: załogi, pojazdy, wyposażenie oraz towar w każdym magazynie.
- Pełny rachunek: przejazdy, czas obsługi, nadgodziny i ewentualne przerzuty towaru.
- Warunki wykonania: termin zatwierdzenia podziału, limit zmian i osoba podejmująca decyzję.
Najpierw sprawdziłbym propozycje z dyspozytorami bez zmieniania bieżących wysyłek. Do ograniczonego pilotażu dopuściłbym tylko te, dla których da się wskazać dostępny towar, załogę i czas wykonania. Przed startem ustaliłbym minimalną oszczędność, limit przesuwanych zleceń i wymagany poziom terminowości. Zatwierdzenie szerszego wdrożenia uzależniłbym od wyniku rzeczywiście wykonanych dostaw.
