Przejdź do treści

Ile kosztuje dostawa w dwugodzinnym oknie?

Dla tych samych 1600 adresów program wykorzystał więcej aut przy węższych oknach. Wyniki symulacji i rachunek dopłaty za termin.

Planistka układa terminy dostaw na mapie przy zegarze z widokiem na flotę

Dostawa między 10.00 a 12.00 jest wygodniejsza dla klienta niż oczekiwanie przez cały dzień. Dla przewoźnika oznacza jednak mniej swobody: nie może odwiedzić sąsiednich adresów w dowolnej kolejności. Sprawdziliśmy, jak ta zmiana wpływa na plan dużej floty, pozostawiając bez zmian liczbę zamówień, ich położenie i czas obsługi.

1600 adresów, trzy warianty terminów

Do porównania posłużył syntetyczny zbiór 1600 zleceń i 160 pojazdów. W pierwszym wariancie każdą dostawę można było rozpocząć między 8.00 a 16.00. W drugim klient miał jedno okno czterogodzinne, w trzecim dwugodzinne. We wszystkich wariantach auta musiały wrócić do 18.00.

Przedziały były zagnieżdżone: adres przypisany do poranka pozostał poranny również po zwężeniu okna. Dzięki temu porównanie nie miesza skutku krótszego okna ze zmianą pory dostawy.

Wyniki PTV. Każdy wariant obejmuje wszystkie 1600 zleceń; koszty przy umownych stawkach.
Okno rozpoczęciaUżyte autaDystansKoszt tras
8 godzin1246449 km136 482,34 zł
4 godziny1317398 km142 559,67 zł
2 godziny1429271 km153 315,86 zł

Skąd bierze się dodatkowy koszt

Przy dwugodzinnych oknach program wykorzystał o 18 samochodów więcej niż przy ośmiogodzinnych. Koszt wzrósł o około 12,3%, a dystans o 43,8%. Wszystkie dostawy zmieściły się w planie; niewykorzystanych zostało 18 ze 160 aut. To rezerwa w tym modelu, nie potwierdzenie gotowości do obsługi dowolnych dodatkowych zamówień.

Powód można wyjaśnić na prostym przykładzie. Dwaj klienci mieszkają obok siebie, ale pierwszy przyjmuje rano, a drugi po południu. Jeden samochód musi wrócić w ten rejon albo adresy trzeba rozdzielić między różne trasy. Gdy obaj dopuszczają cały dzień, planista może połączyć wizyty. Węższe okna odbierają część takich możliwości.

Podobny problem opisują badania nad zarządzaniem terminami dostaw: skupianie wizyt blisko siebie trzeba pogodzić z równomiernym obciążeniem pojazdów. Najkrótszy przejazd nie zawsze daje najlepszy rozkład pracy.

Nasze liczby dotyczą jednego sztucznego zbioru i planów znalezionych w 10 minut. Nie są przeciętnym kosztem wąskiego okna w Polsce. W rzeczywistej sieci wynik zależy między innymi od zabudowy, długości wizyt i tego, które godziny wybierają klienci.

Jak przełożyć to na ofertę sklepu

Różnica między skrajnymi wariantami wynosi 16 833,52 zł netto, czyli średnio 10,52 zł na zlecenie. Nie wystarczy jednak dodać takiej kwoty do cennika. To średnia z przebudowy całego dnia, a nie koszt zwężenia okna jednemu klientowi. Czasem jego wybór nie zmieni trasy, innym razem wymusi dodatkową ekipę.

Przed ustaleniem dopłaty kontroling powinien sprawdzić, które składniki różnicy staną się rzeczywistym kosztem: dodatkowe auto, nadgodziny, kilometry czy zakup usługi u przewoźnika. Własna ekipa opłacana za zmianę nie staje się droższa od każdej dodatkowej minuty. Może jednak zabraknąć jej czasu na inne zlecenie. Tę utraconą możliwość trzeba ocenić oddzielnie od wzrostu wydatków.

Rozwiązaniem może być tańsza dostawa w szerokim oknie i ograniczona pula terminów dwugodzinnych. Ich dostępność powinna zależeć od adresu i już przyjętych zamówień. Jeden ogólny limit dla całego regionu nie rozróżni kilku sąsiednich ulic od punktów na przeciwległych jego krańcach.

Trzeba też jasno określić, co mieści się w obiecanym przedziale. Rozpoczęcie 50-minutowego montażu o 15.55 spełnia warunek przyjazdu do 16.00, ale nie zakończenia usługi do tej godziny. Ten sam zapis powinien widzieć klient, planista i ekipa.

Ostateczny rachunek obejmuje również sprzedaż. Szersze okno może obniżyć koszt tras, lecz zniechęcić część klientów. Dlatego zmianę oferty warto oceniać po marży z wykonanych zamówień, uwzględniając także terminy odrzucone w koszyku.

Wszystkie publikacje

Kontakt

Napisz, co chcesz zmienić w dostawach swojej firmy.